Psy i lawiny
W dniach 20 - 22 marca 1998 odbył się na zboczu Wyżniańskiego Wierchu trening lawinowy, połączony z egzaminem zimowym psów - ratowników lądowych (wg nomenklatury Polskiego Związku Kynologicznego). W szkoleniu wzięło udział ośmiu ratowników naszej grupy, sędzia i asystent kynologiczny, trzech przewodników i po dwa psy z Rzeszowa i Krakowa.

(C) J. M. Jarosińscy Korzyści z treningu były obopólne - ratownicy mieli okazję pracować wspólnie z przewodnikami psów i psami, zaś przewodnicy psów z zorganizowaną grupą ratowników. Lawinisko, o powierzchni 40 x 60 metrów (pokrywa śniegu max 1,90 metra), zostało przygotowane na wschodnim zboczu Wyżniańskiego Wierchu.

W piątek wieczorem instruktorzy Jerzy Bujwid (część ratownicza) i Marta Gutowska (część kynologiczna) omówili z uczestnikami program i przydzielili zadania.* Później wszyscy oglądali filmy szkoleniowe video o lawinach. W sobotę i niedzielę prowadzone były na lawinisku następujące zajęcia :
  • odszukiwanie zakopanych wcześniej przedmiotów (plecak, kurtka, itp.)
  • ćwiczenia w zespołowym i indywidualnym sondowaniu
  • odszukiwanie zakopanych pozorantów
  • prognozowanie lawin na podstawie wykonywanych przekopów warstw śniegu.
(C) J. M. Jarosińscy Przedmioty były zakopywane na głębokość od 30-60 cm, zaś pozoranci 1 metr (sobota) i 1,6 metra (niedziela). W sobotę (psy praktycznie pierwszy raz szukały w śniegu) czasy odszukania pozoranta wynosiły : 7 minut "Bas - Misiek", 3 minuty - "Uti - Burak" i 29 minut - "Majka". Suka "Fryga" niestety pozoranta nie odszukała, a my wiedząc gdzie zakopano Grześka, odszukaliśmy go dość szybko. Łukasz (pracujący "Pod M.Rawką") sugerował, żeby przywieźć jego kota ze schroniska, to odszuka pozoranta.

(C) J. M. Jarosińscy W niedzielę praca psów, szczególnie przy aportach była wyraźnie lepsza, zaś pozoranci zostali odszukani przez "Basa - Miśka" w ciągu 8 minut i przez "Uti - Buraka" w ciągu 3 minut. Psy krakowskie (Fryga i Majka) - tym razem bez rezultatów.**

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się z nami pozorant Łukasz. Po przejściu psów, które go nie odnalazły (słyszał doskonale odgłosy) stwierdził, że gdyby był rzeczywistą ofiarą, to chyba by mu wtedy "wysiadła psychika".

Po uprzątnięciu terenu i spakowaniu sprzętu wróciliśmy do dyżurki, gdzie o 18.oo odbyło się podsumowanie szkolenia. Marta Gutowska w imieniu przewodników i Związku Kynologicznego podziękowała nam za dobrą współpracę i organizację szkolenia.


Notatkę przygotował: Kierownik szkolenia st. rat. Jan Jarosiński


Zdjęcia : J. M. Jarosińscy

* - Red. H.O. zdołał ustalić, że psy pozornie drzemiące i nie zainteresowane odprawą jednak podsłuchiwały, a zdolniejsze z nich zapamiętując zapachy pozorantów, wykorzystały to później do szybkiego ich odnalezienia.

** - Wg H.O., psy krakowskie mają nadwerężone organy powonienia, sprawniej reagują na ołów z którego związkami oswajały się na krakowskich ulicach, wąchając głównie spaliny.
Back
Ostatnia modyfikacja : 30 czerwca 1998Opracowanie : Tomasz Tymoteusz Owoc
(C) Wszelkie prawa zastrzeżone
Copyright by Henryk Owoc
98-06-30